Mądrość Wschodu

Świadomość ma duży wpływ na sposób, w jaki emocje kształtują umysł. U małp odpowiedzialne za postrzeganie neurony reagują dużo szybciej na bodziec świetlny, kiedy zwierzęta są nim zainte­resowane. U ludzi także uczenie się jest związane ze świadomym postrzeganiem – to niemożliwe, by jadąc pierwszy raz na rowerze, nie koncentrować się na tej czynności. Świadome skoncentrowa­nie się na danej czynności wzmacnia jej ?zakotwiczenie” w mózgu.

Bardzo prawdopodobne jest też to, choć brakuje na to jeszcze neurofizjologicznego dowodu, że pozytywne uczucia tym są silniejsze, im bardziej się nimi zajmujemy. A więc ten, kto delek­tuje się do granic możliwości pięknymi momentami życia, jest nad wyraz rozsądny. Prawdopodobnie w ten sposób przygotowu­je swój mózg do otrzymania kolejnej porcji przyjemności.

Takie też jest podejście filozofii Wschodu – w wielu zasad­niczych kwestiach bliskie wynikom współczesnych badań na­ukowych. Zarówno buddyzm, jak i neurologia, przypisują duże znaczenie nieświadomym emocjom oraz jednomyślnie twierdzą, że umysł ukształtowany jest przez doświadczenie. Przy czym buddyzm uznaje od dawna coś, co filozofia zachodnia długo kwestionowała – nieświadome porywy duszy, które przez bramę umysłu zwaną manodravarą trafiają do świadomości. Neuropsychologia ma podobne zdanie. Emocje są nieświadomymi sta­nami organizmu, a uczucia ich świadomą percepcją. Wedle bud­dyzmu i z punktu widzenia badaczy mózgu, umysł kształtowany jest przez doświadczenia. Obecnie badania nad neuroplastycznością postępują tak szybko, że w niedalekiej przyszłości można się spodziewać ostatecznego wyjaśnienia tych domniemań.

Wietnamski pisarz, a zarazem mnich, Thich Nhat Hahn, któ­ry stara się przybliżać zen Zachodowi, opisał, jak bardzo uwaga kształtuje umysł dla własnych uczuć. Jego słowa są niczym po­etycki opis zasadniczych myśli tego rozdziału:

?Tradycyjne pisma ukazują świadomość jako pole, kawałek ziemi, na którym można posiać wszystkie możliwe rodzaje na­sion: cierpienia, szczęścia, radości, troski, obawy, złości i nadziei. A wspomnienie uczucia jest opisane jako spichlerz napełniony wszystkimi nasionami. Gdy tylko ziarno objawi się w naszej du­chowej świadomości, wróci do spichlerza wzmocnione (…) Każdą pojedynczą chwilą, w której dostrzegamy harmonię i pięk­no, nawadniamy w sobie nasiona właśnie dla harmonii i piękna. (…) W tym samym czasie nie są nawadniane nasiona strachu i cierpienia”.

Takie spostrzeżenia pochodzą przede wszystkim z filozoficz­nych i duchowych szkół Wschodu. Nie jest to niespodzianka. W południowej i wschodniej Azji ludzie tak długo i wnikliwie zaj­mowali się duszą jak nigdzie indziej. Dlaczego? Hinduizm i bud­dyzm szukają prawdy na swój sposób. Podczas gdy judaizm, chrześcijaństwo i islam widzą ją w świętej księdze – Wschód uczy, że należy przede wszystkim rozpoznać swoje wnętrze. Taka jest droga do oświecenia, która w hinduizmie prowadzi do ujrzenia boskości we własnej duszy, a w buddyzmie przynosi wybawienie od ziemskiego cierpienia.

Na Wschodzie zajmowano się przez tysiąclecie ludzkim umys­łem – ułatwia to zasadniczo dialog między zachodnimi badaczami mózgu a kulturami Orientu. Nie przypadkiem zapraszano Dalajla­mę do kilku największych laboratoriów neurobiologicznych.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.