Mózg jest ogrodem

Nawet wówczas, gdy ciągle jesteśmy w doskonałym nastroju, zapasy czynników rozwoju nerwowego nie wystarczą na zawsze. Pod pewnym względem rozwój mózgu przypomina rozrastanie się ogrodu. W obu przypadkach łatwo usycha to, co już i tak nie rośnie, a to, co chce się rozwijać, musi tu i ówdzie konkurować o pożywki i lepsze miejsce. Mózg obchodzi się ze swoimi zasoba­mi oszczędnie i przede wszystkim umieszcza czynniki wzrostu tam, gdzie są one najbardziej potrzebne. Zajmuje się połączenia­mi, które dopiero co powstały albo tymi, które są często w użyciu i dlatego wydają się szczególnie ważne.

Z kolei połączenia mniej aktywne otrzymują też mniej czynni­ków rozwoju nerwowego. Stopniowo marnieją, tak jak rośliny bez nawozu. W eksperymencie na zwierzętach można zobaczyć pod mikroskopem elektronowym, jak stopniowo zanikają nie­czynne przewody w mózgu20. Zapewne nie tylko powstawanie, ale i obumieranie połączeń neuronowych ma dla organizmu du­że znaczenie. Dopiero wtedy, kiedy znikną stare połączenia, da­ny obszar mózgu może przejąć nową funkcję – kto chce obsadzić nową grządkę, musi najpierw wyplenić chwasty. Przebudowa ob­szaru mózgu zaczyna się wówczas, gdy bardzo dużo neuronów rozwiązuje stare połączenia i tworzy nowe.

Zatem możliwości naszego umysłu wcale nie zostały nam dane od urodzenia. Możemy go ulepszać, ale też i niszczyć. Szare komórki tak jak mięśnie potrzebują regularnego treningu, by pozostały w formie. Talenty, których nie wspomagamy, marnują się. Tak jest w przypadku wszystkich osiągnięć mózgu. Jak pisanie na maszynie, znajomość języka obcego czy precyzję obser­wacji, tak samo możemy wytrenować zdolności do osiągania szczęścia.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.