Problem z miejscem parkingowym

Tak jak zmarszczki od śmiechu są wyryte na twarzy kogoś, kto często był wesoły, tak też uczucia zostawiają trwałe ślady w móz­gu. Działanie emocji, takich jak radość czy smutek, przypomina górski strumyczek drążący kropla po kropli skałę. Po pewnym czasie wyżłobi koryto rzeki. Wesołość może stać się nawykiem, jak zresztą i niezadowolenie. To neurobiologiczne uzasadnienie dobrej rady, aby kultywować pozytywne emocje, a negatywne trzymać na wodzy.

Reakcje również odczuwania pogłębiają się w mózgu na dro­dze Hebbowego uczenia się – procesu, który sfilmował Bonhoeffer. Prosty przykład: rozłościłeś się na kierowcę, który właśnie zajął ci miejsce. Następnie na niego nakrzyczałeś, co sprawiło ci nawet pewną satysfakcję. Nie było to jednak dobre rozwiązanie. Prawdopodobnie i tak ci nie ustąpi, a co gorsza – utorowałeś dro­gę złości w podobnych sytuacjach. Kiedy następnym razem ktoś wymusi na tobie pierwszeństwo, prawdopodobnie zareagujesz jeszcze ostrzej – wzmocniło się połączenie między ?bezczelnym kierowcą” a ?gniewem”. Próba pokonania gniewu przez wy­krzyczenie się oznacza więc dolanie oliwy do ognia. Zamiast za­panować nad nieprzyjemnym uczuciem, w przyszłości będziesz od niego coraz bardziej zależny.

Ale jak rozważaliśmy w ostatnim rozdziale – płaty czołowe są przygotowane do kontrolowania negatywnych emocji. Zatem mo­żemy się opanować, nawet gdy odczuwamy silną złość czy strach, co przyniesie nam większą korzyść. Ćwicząc panowanie nad sobą, w podwójny sposób kształtujemy mózg. Zmniejszamy prawdopo­dobieństwo powstania negatywnej emocji – związek między bodź­cem a uczuciową odpowiedzią na niego zostaje osłabiony. Wzmac­niamy również zdolność płatów czołowych do trzymania takich emocji na wodzy. Ale nawet taki trening zmienia strukturę mózgu – skutek jest taki, że problemy z uczuciami powoli maleją.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.