Trening filozofów

Nieszczęście można kontrolować, a szczęścia się uczyć – jakiś mądry człowiek wpadł kiedyś na tę złotą myśl. ?Ascezą” nazywali filozofowie starożytnej Grecji stawanie się władcą własnych uczuć przez doskonalenie panowania nad sobą. Dzisiaj asceza kojarzy się zazwyczaj z umartwianiem, końcem postu i chłoszczącymi się brzozowymi rózgami biczownikami. Ale tę wizję otrzy­maliśmy już w spadku po średniowieczu. Po starogrecku ?asceza” to po prostu ćwiczenie. ?Wszystko jest ćwiczeniem” – miał już powiedzieć Periandros, żyjący w siódmym wieku przed

Chrystusem, jeden z siedmiu mędrców i pierwszych znanych filozofów. Późniejsi filozofowie prowadzili formalne szkoły szczęścia, w celu ugruntowania w umysłach uczniów efektów swoich rozmyślań. Nie uważali, jak dzisiaj się to powszechnie przyjmuje, że nauka i sztuka życia to dwie odrębne kwestie. Podczas gdy współcześnie filozofia pojmowana jest raczej jako teoretyczny sposób poznania, oni sądzili, że rozum owszem przydaje się, ale trzeba również umieć teorię zamieniać w praktykę. ?Filozofia obejmuje dwie części” – wyjaśniał stoik Ariston z Chios. ?Ten, kto dobrze zrozumiał, co jest do zrobie­nia, a czego należy się wystrzegać, nie jest jeszcze mądry i będzie nim nie wcześniej, (…) dopóki psychika nie stopi się zupełnie z tym, co uznała za prawdziwe lub fałszywe”. Tak pojmowana nauka miała kształtować charakter uczniów w taki sposób, aby żyli w większej równowadze ze sobą i byli weselsi – miało się to udać dzięki powtarzaniu określonych doświadczeń. Mistrzowie znali cały arsenał ćwiczeń, żeby wyszlifować reguły szczęścia. ?Terapeutycznymi” nazywali procesy, którymi chcieli pomóc rozumowi pokonać uczucia, takie jak chciwość, zazdrość i lęk przed śmiercią. Kiedy uczeń ustawicznie przypominał sobie, że te uczucia są niszczące, to uczył się zarazem ich pozbywać.

?Uwrażliwiające” ćwiczenia powinny otworzyć świadomość na pozytywne uczucia. Epikur upominał uczniów, by w miarę możliwości nie odkładali tego, co sprawia radość, ponieważ nikt nie jest panem jutrzejszego dnia. W tym przypadku również nauczyciele ufali bardziej sile przyzwyczajenia niż własnym sło­wom. Każdego wieczoru przed pójściem spać uczniowie mieli sobie zadawać pytanie, czy przeżyli dzień zgodnie z mottem ?carpe diem”.

W ćwiczeniach wyobraźni uczniowie mieli dochodzić do punktu widzenia poza jednostkową egzystencją, aby zobaczyć, jak małe wydają się z tej perspektywy ich kłopoty i potrzeby. W Ogrodzie Epikura – tak nazywała się wspólnota owych filozo­fów – powszechnie przyjęte było wyobrażanie sobie, jak mistrz zareagowałby na określone sytuacje. Neurolodzy potwierdzają wartość procesów treningu mentalnego tego typu. Okazuje się, że wyimaginowane obrazy mogą prawie w takim samym stopniu uformować mózg, jak prawdziwe doświadczenia.

Owidiusz pragnąc ?wyćwiczyć” szczęście przemierzył w Meta­morfozach cały świat: ?W podróży wstępujemy na nieznane ścieżki, jaka radość opuścić ociężałą siedzibę Gai, galopować na chmurze, porwać w objęcia Atlasa, daleko od zbłąkanych i lęka­jących się śmierci”.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.