Wszystko w toku

Wprawdzie zmiany zachodzące w mózgu biorą swój początek w jego najmniejszych jednostkach, neuronach, ale tam się bynaj­mniej nie kończą. Jak bardzo i jak szybko przyzwyczajenia mogą zmienić całe obszary mózgu, pokazał neurolog Alvaro Pascual- -Leone na przykładzie niewidomych. Przesuwają się u nich gra­nice obszarów mózgowych, kiedy stracony wzrok usiłują zrów­noważyć zmysłem dotyku. Najwyraźniej widać to w częściach kory kresomózgowia, odpowiedzialnych za palec wskazujący. Ponieważ niewidomi posługują się tym palcem, czytając brajlem, w ich mózgach zajmuje znacznie więcej miejsca niż zazwyczaj. Zdumiewające, że wystarczy kilka godzin, aby ów obszar rozwi­nął się kosztem innych. Na przykładzie niewidomych redakto­rów czytających w ten sposób – Pascual-Leone zaobserwował, że już wieczorem pierwszego dnia pracy rozszerzyły się pola dla palca wskazującego. Ale po weekendzie, kiedy nie musieli już czytać tak dużo, obszary te trochę się skurczyły. To, że całe ob­szary mózgu przekształcają się tak szybko – nie jest tylko następ­stwem ślepoty, ale jak dowodzą różnorakie badania, powszech­nym efektem.

Wprawdzie nie wszystkie systemy w mózgu są tak zmienne, jak odpowiedzialna za zmysł dotyku somatosensoryczna kora kresomózgowia. Niektóre potrzebują nie dni, ale tygodni czy na­wet lat, żeby przybrać nową strukturę. A pewne obszary mózgu rozwijają się tylko w określonym wieku – mniej więcej we wcze­snym dzieciństwie.

Gdy coś się wolno zmienia, często wydaje się nam niezmienne. Ale czy widać jak rośnie trawa? Niejeden rozpacza, że często błądzi, bo nie ma zmysłu orientacji. Okazuje się jednak, że moż­na się tego nauczyć. Wystarczy trenować części mózgu, takie jak hipokamp, które są potrzebne do powstania pamięci przestrzennej. Wprawdzie te połączenia jako dużo starsze dzie­dzictwo ewolucji leżą głęboko we wnętrzu mózgu i nie prze­kształcają się tak szybko jak kora kresomózgowia, co nie ozna­cza, że w ogóle się nie zmieniają. Okazało się to na przykładzie londyńskich taksówkarzy, których mózgi prześwietlił tamtejszy neuropsycholog Chris Frith. Proszę sobie wyobrazić, że jeśli ktoś chce dostać pracę na taxi w Londynie, musi zdać egzamin z 467 tras! Po otrzymaniu licencji, zazwyczaj jeszcze przez wie­le lat, pozostaje w zawodzie, jeżdżąc po tym jednym z najwięk­szych labiryntów ulicznych Europy. Nie może to nie pozosta­wiać w mózgach taksówkarzy trwałych śladów. Hipokamp jest u nich tym bardziej powiększony, im więcej łat spędzili w tym zawodzie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.