Czy miłość jest nałogiem?

We wzniosłej miłości obiekt miłości jawi się jako wyjątkowa istota, która może nas wprawić w niewyrażalną euforię. Romantyczne uczucia często idą w parze z niezwykłym podnieceniem, kiedy wydaje się, że zamazują się granice własnej osoby. Poeci często opisywali to doświadczenie, ale od niedawna, dzięki londyńskim badaczom, ten stan ?odurzenia” miłością jest również dostępny nauce. Andreas Bartels i Semir Zeki wyszukali w Internecie osoby, które deklarowały się jako ?opętane prawdziwą, głęboką i szaloną miłością”. Większość z nich stanowiły kobiety.

Bartels i Zeki, aby poznać, czym jest stan zakochania, zaprosili osoby biorące udział w tym doświadczeniu na tomografię. Uczest­niczki oglądały najpierw zdjęcia swoich przyjaciół, którzy nie pociągali ich seksualnie. Następnie poproszono, by o nich inten­sywnie myślały, a naukowcy w tym czasie sprawdzali aktywność ich mózgów.

Następnie przyjaciół zastąpiono ukochanymi i mózgi uczestni­czek prześwietlono po raz drugi. Porównanie obu zdjęć pozwoli­ło ustalić, co powoduje w mózgu taką koncentrację na obiekcie miłości. Mózg wykazywał podobny wzór aktywności, jak pod działaniem narkotyków. Odurzenie miłością jest zatem porówny­walne do odurzenia heroiną czy kokainą.

Z neurobiologicznego punktu widzenia nie ma w tym nic dziw­nego – narkotyki i eliksiry miłości – oksytocyna i wazopresyna – działają na te same połączenia w mózgu. Odwołują się do systemów, w których dopamina, hormon pożądania, odgrywa główną rolę. Musi tak być, żeby mogło powstać przywiązanie do partnera. To właśnie dopamina steruje naszą uwagą oraz wzmaga pożądanie.

Neuropsychołog Jaak Panksepp porównuje miłość do nałogu, kiedy zamiast od narkotyku, uzależniamy się od osoby. Powino­wactwo jest szczególnie widoczne w momencie rozstania czy też pozbawienia narkotyku. Następstwem w obydwu przypadkach są uczucia osamotnienia i pustki, utrata apetytu, przygnębienie, bez­senność i drażliwość.

Nadużywanie narkotyku może prowadzić do zobojętnienia i tak samo dzieje się w miłości. Po latach atrakcyjność partnera słabnie. Co prawda są też pary, nawet z kilkudziesięcioletnim sta­żem, którym puls przyspiesza, gdy tylko po krótkiej rozłące znów się zobaczą. Musi zatem istnieć pewien mechanizm przeciwdzia­łający zobojętnieniu i chroniący przed cierpieniem zadanym przez partnera czy brak narkotyku.

Prawdopodobnie bierze w tym udział oksytocyna. Doświad­czenia na zwierzętach wykazały, że hormon ten może co najmniej osłabić przyzwyczajenie się do przyjemnych uczuć. Gdyby to się potwierdziło, to wówczas czarodziejską formułą na długotrwałą miłość byłby seks. W końcu podczas szczytowania zarówno u mężczyzny, jak i u kobiety, wydziela się oksytocyna, która mogłaby wyzwalać i podtrzymywać namiętności w związku, działając niczym eliksir młodości.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.