Kto ma przyjaciół, ten żyje dłużej

Ludziom dobrze robi także towarzystwo. Wśród przyjaciół czujemy się bezpieczniej i dużo częściej się uśmiechamy. Kto jest samotny albo drze koty ze swoim otoczeniem, ma dużo mniejsze szanse na przyjemne uczucia. Przyjaźnie i ciepło rodzinne są po­żywką, na której wzrasta szczęście.

?Ten, kto skreśla z życia przyjaźń, zabiera ze świata słońce” – zauważył już Cyceron, rzymski mąż stanu. Współczesne bada­nia społeczne także potwierdzają, jak istotna dla samopoczucia jest przyjaźń. To jeden z niewielu zewnętrznych czynników, któ­ry zawsze podnosi zadowolenie z życia – udowodnił to angielski psycholog społeczny Michael Argyle. Porównywalne znaczenia mają tylko dotyk, seks i oczywiście miłość.

Z przyjaciółmi żyje się dłużej. Do takiego wspólnego wniosku doszło wiele zespołów naukowych niezależnie prowadzących bada­nia na dziesiątkach tysięcy ludzi w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych. Kontakty społeczne wpływają na długość życia co najmniej tak samo, jak palenie papierosów, nadciśnienie, nadwaga czy uprawianie sportu. Niezależnie od wieku, stanu zdrowia i płci, w przypadku ludzi samotnych istnieje ponad dwa razy większe prawdopodobieństwo, że umrą w nadchodzącym roku niż ci, którzy znajdują się w dobrych rękach. Proszę przy tym zauważyć, że palenie papierosów podnosi ryzyko śmierci tylko o półtora raza!

Jeszcze większych emocji dostarczyły wyniki doświadczenia na kalifornijskim Uniwersytecie Stanford. Tamtejsi lekarze podzieli pacjentki chore na raka piersi na dwie grupy. Pierwszą grupę pod­dano standardowemu badaniu, a drugą zaproszono dodatkowo na cotygodniowe spotkania, podczas których pacjentki mogły ze sobą porozmawiać. Pomimo tego, że choroba była u wszystkich uczest­niczek ?eksperymentu” tak zaawansowana, że nie miały już szans na wyleczenie, to jednak te, które brały udział w spotkaniach, sta­tystycznie mniej cierpiały i były w lepszym nastroju od tych, które otrzymywały tylko środki farmakologiczne. Ale co najważniejsze -pacjentki uczestniczące w tych spotkaniach, średnio ponad- dwukrotnie dłużej broniły się przed śmiercią.

Podobne wnioski wyciągnięto podczas badań nad leukemią oraz w przypadku pacjentów z zawałem serca. Wyniki są nieco zaskakujące – w końcu medycyna nie uznaje czynników psychicz­nych za odpowiedzialne w powstawaniu raka. Jednocześnie nietrudno byłoby też znaleźć kogoś, komu się wydaje, że guzy nowotworowe są czymś w rodzaju rozrastających się do wewnątrz zmartwień. Jak dotąd jednak nauka, pomimo licznych doświad­czeń, nie znalazła najmniejszych dowodów na to, że raka mogą wywoływać czynniki psychiczne. Natomiast dowody świadczące o roli genów przy powstawaniu nowotworów są niepodważalne. Często zanieczyszczenia środowiska, dym papierosowy lub złe odżywianie przyczyniają się do tego, że uszkodzone geny mogą doprowadzić do tragicznych w skutkach zmian nowotworowych.

Jak zatem wytłumaczyć wpływ przyjaźni na zdrowie chorych na raka? Co prawda bliskość innych ludzi przyczynia się do po­prawy nastroju, daje też poczucie bezpieczeństwa, bowiem z regu­ły bardziej się na siebie wtedy uważa i staranniej przyjmuje leki, ale nie da się tego tak do końca wytłumaczyć. Przecież wsparcie innych wpływa na poprawę zdrowia nawet wtedy, gdy ludzie znajdują się pod kompleksową opieką medyczną.

Samotność oznacza obciążenie nie tylko dla psychiki, ale i dla ciała. Nawet nie trzeba być chorym, żeby odczuwać ją jako cier­pienie. Szukanie wsparcia jest zazwyczaj jedną z najlepszych stra­tegii w pokonywaniu stresu – przyjaźń czyni życie znośniejszym.

Na wpływ uczuć na zdrowie liczne dowody zebrała w ostat­nich latach psychoneuroimmunologia, zajmująca się wzajemnym oddziaływaniem ciała i duszy. Hormony stresu, takie jak kortyzol i inne glikokortykoidy, zmniejszają m.in. skuteczność działania systemu odpornościowego. Badając ludzi samotnych i odseparo­wane od matek małpiątka, dowiedziono, że stres może sprzyjać nie tylko epidemii przeziębień, ale i zwiększać występowanie chorób krążenia.

Zatem ?zagadka” chorych na raka znalazłaby rozwiązanie. Chociaż stres nie wywołuje bezpośrednio raka, to przyspiesza (przy­najmniej u zwierząt) rozwój guzów nowotworowych, które rozwijały się wcześniej z innych powodów. Ponadto organizmy samotnych kobiet oprócz raka musiały radzić sobie z osłabieniem systemu odpornościowego, a w tej sytuacji o infekcję nie było trudno.

Samotność może uczynić organizm podatnym na choroby, natomiast więzi emocjonalne nie tylko temu przeciwdziałają, ale i leczą. Jak wykazały badania przeprowadzone na 2000 miesz­kańców Góteborga, łatwiej znosi się klęski życiowe, gdy ma się z kim porozmawiać.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.