Szczęście przez bezpieczeństwo

Gdy czujemy się bezpiecznie, nie możemy być samotni. Do odczuwania bezpieczeństwa przyczyniają się prawdopodobnie endorfiny – hormony działające podobnie do opium, których uwalnianie się w mózgu wywołuje dobre samopoczucie. Łatwo to zademonstrować na szczurach. Gdy po oddzieleniu od matki, poda się młodym szczurom podobną do endorfin morfinę, natychmiast przestają ?lamentować”. Endorfiny przeciwdziałają hormonom stresu, takim jak CRH, wywołującym owe sygnały. Ale gdy za­blokuje się naturalne działanie endorfin – młode nie przestają lamentować, chociaż matka już dawno wróciła i troskliwie się nimi zajmuje (z kolei w mózgach małp wydzielają się endorfiny podczas iskania).

Wydzielanie się endorfiny to powszechny sygnał pożądanej sytuacji. Hormon ten przekazuje uczucie przyjemności, m.in. podczas zaspokajania głodu smako­łykami, a w podobny sposób działa też na potrzeby bliskości. Zwierzęta społeczne, takie jak małpy, tracą równowagę, gdy tyl­ko brakuje im bliskości. Czują wtedy ból rozstania i pragnienie kontaktu, ale gdy tylko znajdą odpowiednie towarzystwo, endor­finy meldują, że został przywrócony normalny stan. Wywołuje go właśnie uczucie bezpieczeństwa.

W sprawach samotności mózg może zostać zmylony przez nar­kotyki czy środki nasenne podobne do opium, które zwykle wydzielają się w podniosłych momentach. Samotny pijak wpły­wający na poziom endorfin za pomocą alkoholu nie potrzebuje bliskości. Lasowanie na słodyczach także uwalnia te hormony – dlatego Bridget Jones, by samotność uczynić znośniejszą, już na śniadanie zwykła jadać tabliczkę czekolady. Natomiast francuski poeta Jean Cocteau wyznał w swoim dzienniku, że opium oznacza dla niego ?uwolnienie od odwiedzin”.

W ten sposób przyjemności zmuszające nas do szukania blis­kości przyjaciół, można byłoby powiązać jedynie z działaniem endorfin. Nie jest to jednak tylko ich zasługa. Wpływają na to choćby oksytocyna i wazopresyna, sprzyjające powstaniu miłości i jako konieczne dla pamięci społecznej, pełnią ważne funkcje w innych międzyludzkich relacjach, a ponadto serotonina, która odgrywa ważną rolę dla uczuć sympatii (brakuje jej osobom de­presyjnym). Neurofarmakolodzy wyjątkowo dowiedzieli się o tym nie z badań przeprowadzonych na zwierzętach, lecz z doświadczeń z narkotykiem ekstazy.

Ten podniecający środek uwalnia w mózgu znaczne ilości serotoniny i prawdopodobnie też dopaminy. Daje to w efekcie wyjątkowo przyjemne odczucia zespolenia w jedno sympatii, zrozumienia i współodczuwania, jakby cały świat stawał się naszym przyjacielem. I dlatego ów narkotyk do około 1980 roku, w którym przechrzci! go obrotny teksański diler, znany był pod bardziej trafną nazwą empathy. Naukowcy do dzisiaj mówią o ekstazy jako o narkotyku poruszającym to, co leży najgłębiej. Kalifornijski chemik Aleksander Shulgin, który wyprodukował ten środek w 1965 roku i jako pierwszy wypróbował go, tak opi­sał swoje przeżycia: ?Czułem się lekki, szczęśliwy i uskrzydlony niesamowitą siłą. Już nie tylko obywatel Ziemi, ale i całego wszechświata. To było lepsze życie”.

Podobnie, tyle że mniej intensywnie, czujemy się w obecności przyjaciół, pełni ufności i wolni od trosk. Jednak jeśli chodzi o te aspekty przyjaźni, to badania mózgu stoją w miejscu, ponieważ nikomu dotąd nie udało się rozszyfrować w szczegółach sposobu działania ekstazy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.