Źródło w świecie zwierzęcym

Czy rzeczywiście kierujemy się uczuciami z epoki kamiennej? A mo­że jesteśmy tylko neandertalczykami w garniturach? Co prawda niejeden menadżer rzeczywiście przypomina myśliwego wymachu­jącego maczugą, który chce najpierw wskazać samcom ich miejsce w szeregu, a potem zagarnąć dla siebie wszystkie samice.

Nie do końca jest to jednak słuszne. Oczywiście odziedziczy­liśmy sposoby odczuwania i zachowania po przodkach, ale niby dlaczego to dziedzictwo miałoby się wywodzić dopiero z epoki kamiennej? Emocje są dużo, dużo starsze. Kto nie próbował od­kryć oznak radości, wstrętu, miłości czy złości u swojego psa lub kota? Kocur, gdy go podrapać za uchem – mruży oczy i mruczy, zrugany pies wynosi się do kąta, a nawet ptaki pragną miłości (szare gęsi po stracie partnera cierpią tak samo jak ludzie i czasa­mi przez całe lata pozostają same, wykazują przy tym symptomy depresji).

Poruszają nas takie sceny – widzimy w nich odzwierciedlenie własnych emocji. Czy zatem zwierzęta odczuwają to samo, co my? Nie wyciągajmy pochopnych wniosków. W końcu nie potra­fiąc mówić, nie opowiedzą nam, co czują. A zatem to pytanie z konieczności pozostanie bez odpowiedzi.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ich uczucia są podobne do ludzkich. Sposoby zachowań rzeczywiście są identyczne i dlatego też odczuwamy z nimi pokrewieństwo – tym większe, im emocja jest silniejsza i bardziej pierwotna. Symptomy strachu u psów, kotów, myszy, a nawet gołębi czy jaszczurek, pozornie prawie nie różnią się od ludzkich; także radości – koty uwielbiają się bawić, szczury i myszy badają ?świat”, słonie w czasie rui splatają trąby, jakby okazywały oznaki przyjemności, ciekawości, a nawet miłości.

Jeśli jednak zwierzęta boją się, nie przeżywając strachu, ko­chają, nie odczuwając miłości? Aby odpowiedzieć na to pytanie, powinniśmy wpierw uświadomić sobie różnice między emocjami i uczuciami. Emocja jest programem, który przebiega automa­tycznie. Najczęściej bierze w nim udział ciało. Uczucia natomiast doznajemy wówczas, kiedy ten proces postrzegamy świadomie. Czasami występują emocje bez uczuć, choćby wtedy, gdy nie wie­my o tym, że się rumienimy.

Emocje są mniej skomplikowane niż uczucia – nie wymagają udziału świadomości. I nawet jeśli nadal nie wiemy, czy i co od­czuwają zwierzęta, nie ma wątpliwości, że zdolne są do przeży­wania emocji, które automatycznie pojawiają się podczas zagro­żenia, nagradzania czy kopulacji. Co oznacza, że funkcjonują podobnie jak u ludzi.

Fundamenty emocji powstały na długo przed pojawieniem się człowieka. Dziedzictwo odległej przeszłości wpływa na to, kiedy i co czujemy. Wszystkie uczucia wymagają emocji, a co więcej, to właśnie emocje określają uczucia.

Ponieważ emocje są rdzeniem każdego uczucia, warto zająć się ich pochodzeniem. Najlepiej zbadać to na zwierzętach, od któ­rych nasze uczucia wzięły swój początek. Oczywiście psy, koty czy myszy nie pokazują całego bogactwa wzruszeń, do których zdolni są ludzie – postępują zgodnie z prostymi zasadami, ale to właśnie dzięki temu uwidacznia się to, co najważniejsze. Rozpo­znajemy w nich samych siebie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.