Chodzenie po wodzie

Mózg zachowuje się tak, jakby nie mógł znieść pustki. Wyobraź­my sobie, że siedzimy w pokoju i nie mamy nic do zrobienia. Gdzieś gra radio, ale czy chcemy, czy nie, słyszymy muzykę – uwaga przecież nie zawsze posłuszna jest woli. Nasz mózg, jak tylko zaproponuje się mu jakiekolwiek bodźce, rzuca się na nie żarłocznie (dlatego podczas spaceru po mieście dostrzegamy reklamy produktów, które nas zazwyczaj nie interesują). Tylko wtedy możemy zignorować zakłócenia, gdy musimy zrobić coś innego. Podczas istotnej rozmowy telefonicznej mózg wycisza rzępolenie w tle. Potrzebuje teraz szarych komórek na poważ­niejsze sprawy.

Zmartwienia także rozprzestrzeniają się w mózgu najłatwiej, gdy jest ?bezczynny”. Kto zasypiając, nie rozmyślał o tym, co przyniesie mu jutro? Z tego też powodu, jeśli nie przychodzi sen i nie pomaga liczenie owiec, neurony są zajęte i nie dopusz­czają do pojawiania się zmartwień. Pomocne może być również wyobrażanie sobie różnych zdarzeń w jaskrawych barwach. A je­śli nawet nie skuteczniejsze od klasycznych baranów, to z pewno­ścią bardziej interesujące.

To, że w chwilach bezczynności częściej zajmujemy się nieprzyjemnymi fantazjami, jest uzależnione od ewolucyjnego zaprogramowania mózgu. Jeśli równocześnie nasuwa się przy­jemna i przykra myśl, to zawsze w rywalizacji o naszą uwagę wygrywa ta druga.

W ciągu dnia również, jeśli tylko nie jesteśmy skupieni, fanta­zjujemy. Czasem czujemy później lęk i brak pewności siebie. Mateusz Ewangelista przedstawia ten związek między postrze­ganiem i uczuciami w cudownej przypowieści. Piotr, siedząc w łodzi, wpatruje się w Jezusa stąpającego suchą stopą po tafli jeziora Genezaret. Decyduje się do niego dołączyć, co zresztą mu się początkowo udaje. Jednak, gdy odwraca wzrok od swojego mistrza, ponosi go wiatr. Nie widząc już Jezusa, zaczyna się bać, a w konsekwencji tonąć.

Londyńska neuropsycholog Nilli Lavie udowodniła, że zakłóca­jące bodźce nie docierają do większości ośrodków kory mózgowej, a tym samym do świadomości, jeśli tylko skoncentrujemy się na innych sprawach. Osoby biorące udział w doświadczeniu Lavie miały czytać słowa wyświetlane na ekranie i nie przejmować się rojami kropek przelatujących w tle. Udawało im się to tylko wów­czas, gdy zadanie pochłaniało ich bez reszty – pamięć robocza nie miała wtedy wolnego miejsca dla tańczących kropek.

Ponieważ bodziec, który powinny postrzegać osoby biorące udział w doświadczeniu (słowa), znacznie różnił się od zakłócenia (wzoru kropkowego), Lavie mogła udowodnić, że uczestnicy eksperymentu rzeczywiście byli odporni na ?rozpraszanie”. Kora mózgowa przerabia zatem nieruchome i ruchome obrazy w różnych obszarach. Zeskanowane obrazy mózgu pokazały, że u uczestników Lavie aktywne były tylko te ośrodki, które przetwarzają słowa, natomiast obszary odpowiedzialne za ruchome obrazy, pozostały nieaktywne.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.