Chorzy od nicnierobienia

Dzisiaj bezrobotni w krajach Europy Zachodniej są dużo lepiej zabezpieczeni ekonomicznie, a i gospodarki dawno przezwyciężyły ten ?wielki kryzys”. Jedynie skutki nicnierobienia pozostały takie same.

Wielu bezrobotnych nawet dzisiaj nie ma pewności, że znajdzie jakieś sensowne zajęcie, zwłaszcza po pięćdziesiątce. Jak ujawniły liczne badania społeczno-psychologiczne, ich zadowolenie z życia jest dużo niższe od aktywnych zawodowo (utrata pracy ma czasa­mi nawet większy wpływ na samopoczucie niż śmierć partnera). Bezrobotni częściej zapadają na choroby psychiczne, depresje oraz związane ze stresem, takie jak zawał serca i co za tym idzie – po prostu żyją krócej. Media lubują się w hasłach w rodzaju ?każdy ma prawo do lenistwa”, ale w rzeczywistości domniemana wolność bezrobotnych wolnością nie jest – w końcu nie wybierali jej sami. W rzeczywistości czują się upokorzeni, coraz bardziej utwierdzeni w przekonaniu, że nikt ich nie potrzebuje, zrezygnowani, apatyczni i bezradni. Problem w tym, że ta bezradność jest wyuczona.

Niemieckie Ministerstwo Pracy i Opieki Socjalnej aktualnie skłania się raczej do tego, aby uczyć bezrobotnych kierować le­piej własnym życiem, niż wspierać ich bezpośrednio. Wielka Bry­tania i Holandia udowodniły, że jeśli tylko właściwie się nimi po­kieruje i wykrzewi poczucie bezradności, o pracę dużo łatwiej. W końcu chcieć to móc.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.