Demokracja czyni szczęśliwym

Najszczęśliwsi Europejczycy mieszkają w Szwajcarii. I nie dlatego że mają tam takie ładne krajobrazy czy też tak działa piękno ich mowy ojczystej (niezależnie od tego czy językiem narodowym Szwajcara jest niemiecki, francuski, czy włoski, to i tak jest bardziej zadowolony od swoich niemieckich, francuskich czy włoskich sąsiadów), a także dobrobyt i zamiłowanie do porządku nie może tu odgrywać decydującej roli.

Znacznie ważniejsze dla dobrego samopoczucia ludzi mieszka­jących pomiędzy Jeziorem Bodeńskim a Jeziorem Genewskim jest sposób regulacji ich współżycia36. Zdaniem Aloes Stutzer i Bruno Frey, zuryskich ekonomistów, w Szwajcarii istnieje obok siebie przynajmniej kilka systemów politycznych, a to dlatego że roz­strzygające decyzje nie są podejmowane w stolicy, lecz w 26 kan­tonach. Przy czym kantony stosują ?instrumenty” bezpośredniej demokracji – po powszechnym referendum mogą zmienić konstytucję, wydawać lub unieważniać ustawy oraz kontrolować budżet państwowy.

Jednak stopień współdecydowania, który poszczególne kantony przyznają swoim obywatelom, jest zróżnicowany. W nie­których kantonach, na przykład w okręgu Bazylea, rząd przy wydatkach przekraczających pewną kwotę musi z reguły konsulto­wać to z obywatelami, a gdy ci chcą przyjąć polityczny terminarz, wystarczy do tego niewiele podpisów. Istnieją możliwości prze­kształcenia realnej polityki i naprawiania błędów i tym samym mieszkańcy tych kantonów są zachęcani do aktywnego udziału w życiu politycznym. Natomiast w innych kantonach, jak choćby w Genewie, istnieje znacznie więcej przeszkód. Tam system poli­tyczny odpowiada raczej typowej demokracji parlamentarnej.

Stutzer i Frey zlecili przeprowadzenie ankiety dotyczącej zado­wolenia z życia 6100 Szwajcarów, a następnie porównali wyniki z możliwościami aktywnego kształtowania polityki danego kan­tonu przez wyborców. Okazało się, że im bardziej ankietowani mogli na nią wpływać, tym bardziej byli zadowoleni. A zatem statystycznie rzecz biorąc – lepiej się poczujemy, przeprowadzając się z Genewy do Bazylei, niż awansując do grupy osób najlepiej zarabiających, co w warunkach szwajcarskich odpowiada pod­wyżce z 800 na 3000 euro. Okazuje się, że bezpośredni wpływ na politykę danego regionu wpływa na samopoczucie nawet bardziej niż stan konta. Czyżby demokracja czyniła szczęśliwym?

Można z tego wysnuć wniosek, że w kantonach z wyższą de­mokratyzacją życia publicznego czy politycznego szkoły, urzędy, szpitale, a nawet baseny są lepiej zarządzane. Nie jest to jednak najważniejsze – w końcu na przykład obcokrajowcy również czerpią korzyści z lepszej administracji, ale nie mają prawa głosu, a co za tym idzie – demokracja bezpośrednia nie wpływa na ich poziom zadowolenia. W każdym razie szczęśliwy to kraj, gdzie polityka to coś więcej niż tylko show.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.