Życie w zwolnionym tempie

Masowe bezrobocie prowadzi do zachwiania struktury społecznej. Bruno Frey, na podstawie ankiety dotyczącej zadowolenia z życia, dowiódł, że bezrobocie odbija się negatywnie na samopoczuciu wszystkich członków społeczności, a więc również tych, którzy mają pracę. Tłumaczy się to nie tylko lękiem, aby nie stracić pracy, ale i utratą solidarności. Dotyczy to nawet osób zajmujących wysokie stanowiska. Ale cofnijmy się do wielkiego kryzysu lat trzydziestych i historii pewnego miasteczka.

W Marienthal żyło się całkiem znośnie dopóty, dopóki głów­ny zakład – fabryka tekstylna – nie popadł w finansowe tarapaty i po kilku miesiącach agonii ostatecznie zbankrutował. I chociaż byli pracownicy fabryki otrzymywali zasiłek, to i tak bezrobocie wyrządziło im niepowetowane szkody.

Socjologowie, Marie Jahoda i Paul Lazarsfeld, postanowili zba­dać wpływ bezrobocia na mieszkańców Marienthal: miasteczko coraz bardziej zamierało, a jego mieszkańcy bez perspektyw i nadziei, że coś się odmieni na korzyść, okazywali wszelkie symp­tomy wyuczonej bezradności. Po roku życie społeczne prawie za­nikło – zdziczał nawet park, chociaż było teraz aż nadto czasu na jego pielęgnację. Cóż, ledwie starczało im siły, aby zajmować się własnym domem. ?Nie mam teraz w ogóle ochoty wychodzić” – skarżyła się jedna z tkaczek. Nie starano się wykorzystać czasu na lektury, czego dowodem jest to, że w bezpłatnej bibliotece gminnej, w stosunku do roku poprzedniego, wypożyczono dwa razy mniej książek, a prenumerata czasopism spadła jeszcze bar­dziej. Były aktywista Partii Socjalistycznej wyznał: ?Wcześniej zna­łem na pamięć wszystkie biuletyny socjalistyczne, a teraz chociaż mam dużo więcej czasu, tylko je przeglądam, a potem wyrzucam”.

Bezrobotni z Marienthal stracili poczucie czasu, a im dłużej pozostawali bez pracy, tym bardziej stawali się apatyczni. W dziennikach, które założyli na prośbę naukowców, znalazły się m.in. takie zapisy: ?Godz. 16-17: poszedłem po mleko. 17-18: wracałem do domu”. Na drogę, którą wcześniej pokonywali w pięć minut, teraz potrzebowali godziny! Zaciekawieni tym fenomenem Jahoda i Lazarsfeld obrali sobie jedno z okien w ryn­ku na stanowisko obserwacyjne i mierzyli prędkość, z jaką poru­szali się przechodnie. Jak się okazało w przypadku bezrobotnych, wynosiła ona mniej niż trzy kilometry na godzinę!

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.